30 LAT KONFEDERACJI POLSKI NIEPODLEGŁEJ
30 LAT
KONFEDERACJI POLSKI NIEPODLEGŁEJ

14 października 2009 roku odbyła się konferencja naukowa poświęcona 30. rocznicy powstania Konfederacji Polski Niepodległej w auli Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach przy ul. Bankowej 11 B. Organizatorami konferencji byli: Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Katowicach, Stowarzyszenie POKOLENIE z Katowic oraz odrodzona Konfederacja Polski Niepodległej. Konferencja podzielona była na dwie części.
Część pierwsza:
- referat dra Ryszarda Mozgola z katowickiego IPN pt. Komitet Obrony Więzionych za Przekonania
- wystąpienie Leszka Moczulskiego
- panel dyskusyjny z udziałem: Leszka Moczulskiego, Kornela Morawieckiego oraz Dariusza Wójcika, prowadzony przez znanego dziennikarza Rafała Ziemkiewicza.
Część druga:
- prezentacja multimedialna pt. Konfederacja Polski Niepodległej – krótka historia Rewolucji bez rewolucji
- referat Krzysztofa Łojana z katowickiego IPN pt. Konfederacja Polski Niepodległej na Śląsku i w Zagłębiu.
- panel dyskusyjny z udziałem: Teresy Baranowskiej, Barbary Czyż, Zbigniewa Ciechomskiego, Jarosława Wartka, Krzysztofa Lagi i Adama Słomki.
Tu są zdjęcia z konferencji
Część pierwsza konferencji
Konferencję otworzył dr Andrzej Drodoń – dyrektor katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Nawiązał on krótko do historii powstania Konfederacji Polski Niepodległej. Przypomniał, że odkąd kieruje tą instytucją nie zostały pominięte żadne obchody rocznicowe związane z opozycją działającą w okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Referat wstępny pt. Komitet Obrony Więzionych za Przekonania (KOWzaP) wygłosił dr Ryszard Mozgol. Nawiązał w nim do powstania i działalności Komitetu. KOWzaP powstał z inicjatywy Ruchu Młodej Polski w Gdańsku, a jego pierwszym przewodniczącym był Dariusz Kobzdej. Od marca 1981 r. do wprowadzenia stanu wojennego głównie z inicjatywy KPN, powstało w całej Polsce 49 regionalnych KOWzaP, w których działały głównie osoby z Konfederacji Polski Niepodległej. Ponadto powstawały też zakładowe, uczelniane i miejskie KOWzaP.
W działalność Komitetu włączyła się żona Leszka Moczulskiego – Maria. Przyjechała ona na Śląsk i tam rozpoczęła głodówkę, domagając się uwolnienia męża oraz pozostałych więźniów politycznych. Do głodówki przyłączyło się jeszcze kilka osób. W swoim referacie Ryszard Mozgol mocno podkreślił, że chwili uwolnienia przewodniczącego KPN Maria Moczulska kontynuowała głodówkę, domagając się uwolnienia pozostałych więźniów politycznych. Chodziło głównie o braci Kowalczyków. Jednak KOWzaP obumierały w chwili, kiedy w ich działalność włączyły się osoby związane z KOR. Wiele osób, nie tylko na Śląsku, swoją działalność opozycyjną rozpoczynało najpierw w KOWzaP, a dopiero później wstępowało do KPN. Tak było z Teresą Baranowską i Aleksandrą Ryłko z Katowic oraz Barbarą Czyż z Mysłowic.
Leszek Moczulski odnosząc się do referatu uzupełnił dwie istotne kwestie:
Po pierwsze – jego aresztowanie nie było decyzją polską, decyzja zapadła w Moskwie. Interesował się nim osobiście sekretarz generalny Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego – Leonid Breżniew. Po zwolnieniu czterech przywódców KPN 5 czerwca 1981 r., I sekretarz KC PZPR Stanisław Kania kilkakrotnie tłumaczył się przed Breżniewem w sprawie Moczulskiego. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych miało znaleźć takie materiały na Moczulskiego, aby obciążyć go moralnie. Materiały te były przedstawione w episkopacie oraz doradcom Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego. Wyprodukowano zatem dokumenty, które pokazywały, że Leszek Moczulski jest agentem obcego wywiadu. Zadbał o to wiceminister spraw wewnętrznych gen. Władysław Pożoga. Dokumenty obciążające Leszka Moczulskiego były przedstawione w telewizji oraz podczas pierwszego procesu przywódców KPN.
Po drugie – działalność Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania przyczyniła się do uwolnienia 5 czerwca czterech przywódców KPN na pięć tygodni. Maria Moczulska zabiegała o uwolnienie męża u księdza prałata Bronisława Piaseckiego, kapelana Prymasa Wyszyńskiego. Ksiądz Prymas Kardynał Stefan Wyszyński odegrał decydującą rolę w uwolnieniu Moczulskiego. 25 maja 1981 r. Prymas poprosił do siebie członka Biura Politycznego KC PZPR Kazimierza Barcikowskiego prosząc go o uwolnienie Moczulskiego i pozostałych więźniów politycznych.
Prelegent dodał przy okazji, że bardzo ważne są zakresy aktywnej działalności Księdza Prymasa, które nie trafiły do historiografii z prostej przyczyny – ponieważ, trudno je nazwać aktywnością kościelną i dlatego nie zapisano ich w dokumentach kościelnych. Należy pamiętać o tym, że Ksiądz Prymas działał także po za strefą kościoła.
Leszek Moczulski przedstawił ruch niepodległościowy czyli ruch piłsudczykowski a następnie działalność Konfederacji Polski Niepodległej na tle innych ugrupowań opozycyjnych i na tle wydarzeń, które się toczyły w latach 70. i 80. ubiegłego stulecia. Leszek Moczulski w dalszym wystąpieniu przedstawił kilka kluczowych kwestii.
Dzisiaj patrzymy na wydarzenia lat 70. i 80. ubiegłego stulecia przez pryzmat różnego rodzaju wydarzeń, incydentów takich jak: rozbijanie manifestacji, niszczenie nielegalnych drukarni, ściganie opozycji, aresztowania, zakładanie podsłuchów itp.
Leszek Moczulski stwierdził, że powstanie Konfederacji Polski Niepodległej było wielkim procesem historycznym i rangą przewyższało ono nawet powstania narodowe. Konfederacja brała udział w procesie przemian pokojowych jako jeden z jego elementów.
Wszystkie siły polityczne, które brały w nim udział, znalazły się w otwartej walce z ówczesną władzą. Były to siły polityczne, o różnej przeszłości i genezie, z różnymi programami. Nie były to siły jednolite lecz dalekie od jednolitości. Po prostu znalazły się po tej samej stronie barykady i razem walczyły. Nie wszystkie jednak ugrupowania w jednym czasie zaczęły prowadzić walkę z ówczesną władzą partyjno – rządową.
Pierwszy nurt wywodzący się z ówczesnego obozu rządzącego
Leszek Moczulski następująco scharakteryzował nurt wywodzący się z obozu rządzącego:
– Były wówczas siły, które wywodziły się z ówczesnego obozu władzy, które miały w pewnej mierze najłatwiejszą możliwość działania, ale nie była to pełna swoboda działania, ponieważ stawiano przed nimi barykady. Te siły dojrzewały przez kilkanaście lat, ale nie zamierzały walczyć z Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą, a już nie wpadło im do głowy aby podjąć jakąkolwiek krytykę, nie mówiąc już o walce ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich. Sytuacja geopolityczna była dla nich czymś stałym, czymś niemożliwym do zmiany. Po 1956 r. nastąpiły pewne procesy demokratyzacji. Zmiany były niewielkie. Siły, które się coraz bardziej uaktywniały były dalej w opozycji do ówczesnej partii i rządu. W pewnym momencie PZPR zaczęła oczyszczać swoje szeregi, jak to nazywano wówczas, z wrogich elementów. Często również zmuszano członków PZPR do opuszczenia kraju. Opuszczających Polskę nazywano wówczas wrogami partii. Siły te dojrzały w połowie lat 70., aby podjąć walkę polityczną z ówczesną władzą. W ciągu następnych lat w demokratycznej opozycji, a następnie w Solidarności doszło do dość znacznego wzrostu stopnia radykalizmu politycznego. Radykalizm ten falował, być może był on najsilniejszy w tym właściwym stanie wojennym w latach 1982–1983. Później radykalizm ten osłabł, ale nadal był.
Drugi nurt: chrześcijańsko–demokratyczny
Zdaniem Leszka Moczulskiego – był to bardzo ważny nurt, który był dość wrogo nastawiony do PRL, ale niekoniecznie agresywnie nastawiony do państw satelickich. Miał on koło poselskie i pozostawał częściowo w „pół-opozycji” sejmowej. Posłowie wywodzący się z tego nurtu niekiedy wstrzymywali się od głosu podczas głosowań sejmowych. Stronnictwo to miało charakter chrześcijańsko-demokratyczny lub narodowo-demokratyczny. Należały do niego osoby, które pamiętały z młodości przedwojenną Polskę.
Pierwszy nurt – o czym Moczulski mówił wcześniej – ukształtował się po 1956 r. Pozostałe uformowały się tuż po 1945 r. Tworzyły go osoby, które w czasie międzywojennym troszczyły się o zapewnienie niepodległości Polsce. Uważali oni, że niepodległość jest możliwa. Uważały, że dla Polski możliwa jest: autonomia, swobody narodowe, nieskrępowana możliwość rozwoju kultury przy równoczesnej zależności politycznej od Rosji. To była linia polityczna Narodowej Demokracji i w znacznej mierze pochodnej od niej Chrześcijańskiej Demokracji z lat 1914–1915, która wówczas miała poparcie w większej części aktywnego społeczeństwa polskiego i po trzydziestu latach nadal była żywa. W ciągu trwania PRL nurt ten stawał się w znacznej mierze nacjonalistyczny, a w swej części endeckiej bardzo wrogi w stosunku do Niemiec oraz niechętny w stosunku do „zgniłej” Europy. Natomiast osoby reprezentujące go widziały konieczność bliźniaczego związku z Rosją. Stronnictwo to cieszyło się poparciem Kościoła, ponieważ Kościół nie będąc formacją rewolucyjną, w żadnym przypadku nie chciał doprowadzić do radykalnych wydarzeń w Polsce. Taki charakter tego nurtu powodował, że zaczął się on ujawniać najpóźniej, coraz silniej w 1981 r., a bardzo silnie w latach 80.
Trzeci nut: niepodległościowy
Nurt niepodległościowy, czyli piłsudczykowski, był ruchem, który od połowy lat 50. był najbardziej niszczony. Osoby, które przeżyły więzienia stalinowskie miały jeszcze dość siły by wznowić powolny, długi marsz do niepodległości Polski. W latach 60. w ramach nurtu niepodległościowego, jeszcze wówczas w chaotycznej strukturze, zadecydowano o wyborze drogi do niepodległości.
W tym czasie w szeregach ruchu piłsudczykowskiego następuje zasadnicza zmiana polityczna – ustalono, że droga do niepodległości nie może być drogą zbrojną. W nurcie niepodległościowym nastąpiły stopniowe zmiany w strukturze i programie nurtu. Po czynnościach przygotowawczych do jawnej działalności w nurcie niepodległościowym rozpoczęły się przygotowania do opozycyjnej działalności półjawnej. Leszek Moczulski w swoim wykładzie przypomniał, że 11 listopada 1973 r. w Poznaniu zainaugurował cykl odczytów, które powtarzał w całym kraju gdzie mówił: Obowiązkiem naszego pokolenia jest wznowienie walki o niepodległość, jako pierwszy cel polityczny Polaków. Celem i obowiązkiem nurtu narodowego jest prowadzenie takich działań, aby przybliżyć dzień odzyskania niepodległości, choćby ten dzień był bardzo odległy. Do 1976 r. trwała faza przygotowawcza do utworzenia jawnej działającej partii politycznej, co wymagało przede wszystkim przekonania potencjalnych działaczy niepodległościowych, że czas już nadchodzi. Odczyty miały również na celu przyciągnięcie ludzi z poza nurtu niepodległościowego. Na pierwszym publicznym i półoficjalnym spotkaniu została postawiona teza, że niepodległość warunkuje wszystko pozostałe. Bez niepodległości nie można zbudować demokracji, bez niepodległości nie można mieć dobrej gospodarki dlatego, że hegemon wszystko zagarnie, że bez niepodległości nic nie można mieć. Niepodległość sama przez się nie rozwiąże Polskich problemów. Stwarza natomiast sytuacją w której Polacy, mądrze czy głupio, będą mogli rozstrzygać własne problemy.
Na przełomie lat 1975/1976 ruch niepodległościowy rozrasta się, staje się coraz bardziej aktywny i działa półjawnie. Na przełomie marca i kwietnia 1976 r. powstaje tajna organizacja pod nazwą Nurt Niepodległościowy (NN). Pod koniec września 1976 roku na spotkaniu NN Leszek Moczulski wysuwa tzw. koncepcję góry lodowej, mającą symbolizować strukturę organizacji niepodległościowej: na powierzchni tylko wierzchołek (tj. organizacja jawna), pod wodą zaś rozbudowane struktury. W dniu 25 marca 1977 r. Leszek Moczulski ogłosił na konferencji prasowej powstanie Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela – organizacji działającej jawnie. W grudniu 1978 r. w ROPCiO następuje rozłam. Osoby skupione wokół Leszka Moczulskiego przygotowują się do powołania jawnie działającej partii politycznej.
1 września 1979 r. ogłoszone zostało powstanie Konfederacji Polski Niepodległej.
Dalszą część wystąpienia Leszek Moczulski przedstawił w pięciu kwestiach.
Pierwsza kwestia, Leszek Moczulski stwierdził, że dzisiaj nie docenia się tego, że Konfederacja Polski Niepodległej nie była konkurentem i nie uważała się w tamtych latach za rywala jakiegokolwiek innego opozycyjnego ugrupowania. Zdawaliśmy sobie sprawę – mówił Moczulski – i wiedzieliśmy, że tak musi być, że dla innych ugrupowań my jesteśmy rywalami, ale oni dla nas nie są rywalami. Konfederacja Polski Niepodległej miała jeden cel, tym celem była niepodległość Polski. Cel Konfederacji kilkakrotnie przekraczał granice wyobraźni innych opozycyjnych ugrupowań. Przywódcy i działacze KPN zdawali sobie sprawę, że w warunkach totalitarnego państwa nie są w stanie zbudować, przynajmniej okresowo, wielomilionowej struktury, aby obalić komunistyczny system w Polsce. Tak jak miliony ludzi uczestniczyły w Solidarności i wzięły udział w wyborach 4 czerwca 1989 r., choć te wybory nie były w pełni demokratyczne. Konfederacja, nie miała możliwości aby zorganizować takiego milionowego ruchu. KPN prowadziła działania pośrednie, poprzez popieranie każdego działania, nawet tego drobnego, które w nieznacznym stopniu zmieniało rzeczywistość i które ułatwiało oraz przybliżało drogę do celu numer jeden – czyli niepodległości Polski.
Druga kwestia - To nie było izolowane działanie – stwierdził Moczulski – dlatego, że naszym przeciwnikiem nie były władze PRL i PZPR – czyli „Płatni Zdrajcy Pachołki Rosji” (śmiech na sali). Przeciwnikiem KPN był Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Już cały zamysł rewolucji niepodległościowej był wymierzony przeciwko ZSRR. Wydarzenia te działy się w wyraźnej sytuacji politycznej, w której poszczególne kraje różnie się zachowywały i prowadziły różną politykę. W tym czasie w Polsce nastąpił rozwój opozycji demokratycznej: wybór Karola Wojtyły na papieża i jego przyjazd do Polski. Miliony Polaków spotykały się na placach i na ulicach. Po pierwszych strajkach o charakterze ekonomicznym, które zaczęły się w lipcu 1980 r., nastąpiła eskalacja strajków i żądań pracowniczych. Ich efektem był strajk w gdańskiej stoczni. Eskalacja strajkowa się potęgowała i objęła całe Wybrzeże od Gdańska po Szczecin, a w pozostałej części kraju strajkowało wiele zakładów pracy. Strajki doszły do Śląska. Władze partyjno – rzędowe zdecydowały się na porozumienie ze strajkującymi, i tym samem na powstanie niezależnych związków zawodowych o władzy partyjno – rządowej, czyli Solidarności. Te wydarzenia zasadniczo wpłynęły na międzynarodową sytuację polityczną.
Po podpisaniu w Helsinkach 1 sierpnia 1975 r. przez przywódców 33 państw europejskich oraz Kanady i Stanów Zjednoczonych, Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Moskwa poczuła się pewnie i była przekonana, że w Europie będzie spokój, a poza Europą ZSRR będzie miał wolną rękę. Leszek Moczulski stwierdził, że historycy nie dostrzegają tych spraw, a może nie chcą i nie badają ich dostrzegać oraz badać. Po Helsinkach ofensywa sowiecka kieruje się na południe. Po wejściu do Afganistanu w 1979 r. Sowieci planują wejście do Iranu, jesienią 1980 r. Taką informację sojusznikom przekazał Zbigniew Brzeziński – doradca prezydenta Jimmy’ ego Cartera do spraw bezpieczeństwa. Wojska sowieckie nie weszły do Iranu, ponieważ w Polsce rozpoczęły się strajki. Moskwa zakładała, że wydarzenia w Gdańsku potrwają podobnie jak w 1956 i 1970 roku jedynie kilka tygodni.
Ówczesna administracja amerykańska prowadziła ugodową politykę wobec ZSRR, politykę ratowania pokoju za wszelką cenę. Program Konfederacji Polski Niepodległej nie znalazł poparcia w Białym Domu, ponieważ zakładał niepodległość Polski. Waszyngton nie chciał narażać się Moskwie. Po powstaniu opozycji demokratycznej i Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela Moczulski przypomniał rozmowę z wysokim przedstawicielem administracji Cartera, którego poinformował, że ruch niepodległościowy, który się rozwija będzie dążył do niepodległości Polski. Leszek Moczulski stwierdził, że z jego wypowiedzi gość amerykański nie był wówczas zadowolony, ponieważ uważał, że obecna administracja amerykańska ma bardzo dobre stosunki z ZSRR i nie należy ich pogarszać. Po tej rozmowie Moczulski zorientował się, że Biały Dom nie jest w stanie nic zrobić dla niepodległości Polski. Efektem rozmowy było udzielenie wywiadu przez Cartera dla „Opinii” (pismo ROPCiO) w czasie jego wizyty w Warszawie w grudniu 1977 r.
W styczniu 1981 r. w Białym Domu następuje zmiana warty, która jest korzystna dla Polski. Urząd Prezydenta Stanów Zjednoczonych obejmuje Ronald Reagan, osoba spoza układu waszyngtońskiego. Nowy prezydent od pierwszych dni urzędowania prowadził ostrą politykę wobec Związku Radzieckiego. Jak mówi Moczulski, Ronald Reagan dostał dwa prezenty od Polski, pierwszy to Solidarność – Reagan to rozumiał, a drugi – choć to może dziwnie zabrzmieć – to stan wojenny. Był on bowiem pretekstem, który pozwolił Reaganowi rozpocząć ogromną ofensywę. Wszystkie wydarzenia, które się później toczą, także te wewnętrzne w Polsce, odbywają się pod naciskiem pojedynku amerykańsko – sowieckiego. Pojedynku, w którym amerykanie rozpoczynają gwałtowny wyścig zbrojeń. ZSRR próbuje dorównać sowietom ale w końcu się załamuje. Ronald Reagan idzie dalej, przystępuje się do tak zwanych „gwiezdnych wojen”. Związek Radziecki dostaje zadyszki. Sowieci nie są w stanie wytrzymać tej rywalizacji, którą prezydent USA narzucił. Te wszystkie wydarzenia decydują później o kierunku procesu historycznego, również o wydarzeniach w Polsce. Władza pezetperowsko – peerelowska ugina się i ogłasza w Polsce amnestię. Więzienia opuszczają działacze opozycyjni, w tym działacze Konfederacji Polski Niepodległej. Dopiero Michaił Gorbaczow dość szybko zaczął wprowadzać reformy, które mogły się podobać na Zachodzie i które mogły być warunkiem do porozumienia w Polsce. Władza PZPR – PRL ogłosiła kolejną amnestię, opozycja, również ta z KPN, opuściła wiezienia. Moczulski powiedział następnie: – Mieliśmy gwarancję od władzy, że do więzień nie wrócimy – nie wszyscy w to wierzyli, ponieważ nadal Konfederacja zamierzała prowadzić jawną działalność polityczną, a obietnice rządu były spowodowane chęcią osiągnięcia przez nią spokoju społecznego.
Mniej więcej w tym czasie w USA rozpoczyna się atak na administrację Reagana. Jego ekipa zaczyna być niszczona. Leszek Moczulski kontynuuje: – po wyjściu z więzienia pojechałem do Stanów Zjednoczonych i widziałem co się dzieje. Zostałem przyjęty w Białym Domu przez wiceprezydenta USA George’a Busha – miłego człowieka obeznanego w sprawach międzynarodowych. W rozmowie Bush zadał pytanie: – Czy Pan zakłada, że Polska przestanie być komunistyczna, to znaczy, że Pan zakłada, że upadnie Związek Sowiecki? W tym momencie Moczulski uznał, że ta rozmowa do niczego nie doprowadzi. Jego zdaniem wiceprezydent dał przykład braku orientacji w sytuacji politycznej. Leszek Moczulski podał przykład, który wydarzył się kilka lat później. – 1 sierpnia 1991 r. George Bush, będąc już prezydentem USA, przyjechał z wizytą do ZSRR i odwiedził również Kijów. Przemawiając przed komunistyczną Radą Najwyższą w Kijowie stwierdził jasno, że – przyszłość Ukrainy jest w ramach Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, który stanie się demokratyczny. Leszek Moczulski przypomina, że ta sama komunistyczna Rada Najwyższa w Kijowie za kilka tygodni uchwaliła niepodległość Ukrainy.
Załamanie polityki sowieckiej spowodowało przyśpieszenie przemian w Polsce. Doszło do kolejnego porozumienia amerykańsko – sowieckiego. A co się działo w Polsce? W Polsce zakładano, że neowartości humanitarne zostały utrzymane. Istniała również szansa na zakładanie stowarzyszeń. Ale władza sowiecka nad Polską także została utrzymana. Sytuacja międzynarodowa przestawała sprzyjać Polsce. Leszek Moczulski przedstawia argumenty. – Polska już nie miała takiej możliwości, żeby dokonać coś takiego jak w latach 1979 – 1980. Zwłaszcza, że ówczesne społeczeństwo było już zmęczone, a większość opozycji zaczynała wątpić w to, czy nawet będzie odbudowana Solidarność. Po prostu, system komunistyczny w Polsce zostanie utrzymany. Leszek Moczulski podaje kolejny przykład – Jacek Kuroń w 1987 r. wydał broszurę pt. „Krajobraz po bitwie”, w której przedstawił szereg postulatów pośród których nie było postulatu odbudowy Solidarności. Odpowiedzią Moczulskiego stała się polemiczna broszura pt. „Krajobraz przed bitwą”. Sytuacja w Polsce końca lat 80. zaczęła się pogarszać. Zaistniała potrzeba szybkich rozstrzygnięć, czego świadomość miała wówczas jedynie KPN.
Trzecia kwestia. Pozostała część opozycji myślała w sposób bardzo ograniczony o sytuacji międzynarodowej. Była przekonana, że już nie można wykrzesać żadnej siły ze społeczeństwa, które jest już w apatii i że nie można dwa razy w tym samym pokoleniu zrobić wielkiego zrywu. Po prostu – należy przyjąć warunki przeciwnika.
Czwarta kwestia. Kto z kim walczył? W grudniu 1976 r. Moczulski przekazał do władz PRL tekst, który zatytułował Memoriał. W tekście tym autor sformułował teorię dwóch biegunów. Biegun zachowawczy, to władza PZPR – PRL. Biegun reform, to opozycja (początkowo formalnie nie zorganizowana, następnie, KOR, ROPCiO, KPN, Solidarność i inne ugrupowania). Pomału, ale cały czas i pomimo zawirowań politycznych, następowało przechodzenie z bieguna zachowawczego sił społecznych do bieguna reform. W chwili kiedy ukazał się Memoriał proces ten trwał już kilka lat.
Konfederacja Polski Niepodległej uczestniczyła w tym procesie bardzo świadomie. Poza KPN mało kto widział, że stan wojenny ograniczyły możliwość aktywnego działania Solidarności a Konfederację zepchnie do podziemia. Większość Polaków wówczas, mimo wszystko, mimo Jana Pawła II, mimo wybuchu społecznego w 1980 r., miała pewność, że do śmierci będzie żyła w systemie bolszewickim, że nie doczekają niepodległości Polski. Uważali, że może to nastąpi w przyszłym pokoleniu albo w przyszłym wieku. A mimo to, ta większość Polaków już nie chciała się identyfikować z systemem PRL. Polacy byli zrozpaczeni, ale i przeciwni istniejącemu systemowi władzy. Stało się to pomimo klęski, a można nawet powiedzieć, że klęska ta przyśpieszyła przechodzenie sił społecznych z bieguna zachowawczego do bieguna reform. Leszek Moczulski przyznaje teraz: – Konfederacja Polski Niepodległej miała wiele wad i popełniła wiele błędów. W żaden sposób nie chcę jej gloryfikować. Za wiele rzeczy musimy się uderzyć w pierś. Ale KPN była wówczas jedynym ugrupowaniem, które zdawało sobie sprawę, że ten proces przechodzenia sił społecznych z bieguna zachowawczego do bieguna reform następuje i będzie następował. – Moczulski mocno zaakcentował, że wówczas nie można było przybrać kształtów bardzo jaskrawych i (trzeba było działać łagodnie), jak to było podczas festiwalu Solidarności. Był przekonany, że proces zmian jest faktem i jeśli tylko Polacy będą mieli odwagę to ruszą falą większą niż w 1980 r. i wymuszą zmiany, które będą stopniowo doprowadzały do niepodległości Polski. Polacy taką potężną falą, ruszyli 4 czerwca 1989 r.
Konfederacja Polski Niepodległej miała wówczas świadomość, że skomplikowane manewry należy zacząć z dużym poczuciem bezpieczeństwa. Trzeba było przede wszystkim eskalować żądania. Odbyło się to przed okrągłym stołem i po okrągłym stole. Dzień przed rozpoczęciem obrad odbył się III Kongres KPN. Kongres wyraźnie określił, że Polska powinna iść nie drogą wyznaczoną przez władzę partyjno – rządowa i zaakceptowaną przez uczestników okrągłego stołu. Omówił jak należy przebudować gospodarkę, żeby stała się kapitalistyczna i wolnorynkowa. Wówczas nikt o tym jeszcze nie mówił. III Kongres określił również na jakich warunkach KPN przystąpi do ograniczonych wyborów powtarzając uchwałę Rady Politycznej z 1985 r., która była nadal aktualna – stwierdził Moczulski. Był to element eskalacji żądań przed okrągłym stałem. Elementem tej eskalacji w trakcie okrągłego stołu było reaktywowanie Związku Strzeleckiego. Konfederacja nie była wstanie stworzyć wówczas Związku Strzeleckiego jaki powstał w 1914 r. – Ale jak się ktoś boi to trzeba go postraszyć – powiedział Moczulski. Już po okrągłym stole, nastąpiła eskalacja agresji – to wyrzucanie PZPR z lokali, to blokowanie wojsk sowieckich stacjonujących na terytorium Polski. Moczulski przyznaje: – Ta eskalacja była czasami brutalna w stosunku do ZSRR, była ona także i ryzykowna. Pod tym względem, nie gloryfikując Konfederacji, nie tylko sprawdzaliśmy skalę ustępstw, ale to była eskalacja po której inne ugrupowania polityczne siłą rzeczy, po wyjściu ze strefy obawy, musiały iść w ślady KPN.
Ostatnia sprawa, przeciwnik. Konfederacja Polski Niepodległej znalazła się w latach 70. i 80. w lepszej sytuacji niż nurt niepodległościowy w latach 60. Leszek Moczulski zadał pytanie: Co temu ogromnemu ruchowi narastającemu przez lata była w stanie przedstawić komunistyczna władza? Ruchowi bardzo bogatemu mimo tego, że podzielonemu politycznie na liczne grupy i z różnorodnym programem. I odpowiada, że komunistyczna władza nie była wówczas w stanie podjąć jakiegokolwiek działania politycznego.
Mówca stwierdza: – To było novum w dziejach PRL, dlatego że w poprzednich latach a nawet dziesięcioleciach władza potrafiła sięgnąć do oręża politycznego, potrafiła stworzyć pozory programów, które pociągały za sobą część społeczeństwa i kierunkowały jego aktywność społeczną. Leszek Moczulski podaje przykłady: zasiedlanie ziem zachodnich w latach 40., reforma rolna, dobrodziejstwa socjalne w latach 50. Po 1956 r., zupełnie świadomie kreowano koncepcję geopolityczną, która mówiła, że nie możemy być Węgrami, bo nas rozjadą czołgami. Polska jest skazana przez historię na egzystencję między Niemcami a Rosją. Mówiono, że nie możemy iść razem z Niemcami bo nam zabiorą ziemie zachodnie, musimy iść razem z Rosją, która co miała zabrać, to zabrała. Taka retoryka trafiała do większości społeczeństwa, które odrzucało niepodległość.
Wtedy nastąpiła próba, jak to nazwał Moczulski, ożenienia komunizmu z Narodową Demokracją – tak zwany ruch moczarowski, który głosił hasła takie jak: „Polska dla Polaków” i postulowała dopuszczenie do władzy? nowe kadry czysto polskie. Oczywiście głoszono wówczas, że największym wrogiem Polski są Niemcy.
Po przyjściu Edward Gierek do władzy, nastąpiły skuteczne rządy i skuteczna władza oraz otwarcie Polski na Zachód, zwłaszcza na technologie zachodnie. Propozycje te były przyjmowane przez naród. Po powstaniu opozycji demokratycznej a następnie KPN, władza nie miała już żadnej interesującej propozycji dla społeczeństwa i już nie znalazła w przyszłości takiej. Jedynym rozwiązaniem wówczas stała się bezpieka.
Tytułem zakończenia. Moczulski powiedział, że ogólnie rzecz biorąc w państwach totalitarnych systemu sowieckiego typu rosyjskiego komunizmu wszystko źle funkcjonowało, mimo to, że można było wiele poprawić i zreformować. W wielu dziedzinach w PRL udało się uzyskać istotną poprawę, np. w zarządzaniu gospodarką. Było to już widoczne w watach 50., ale było to nadal delikatnie mówiąc skandaliczne. Poprzez zmiany w latach 60. i 70., zarządzanie gospodarką się polepszało, ale to nie znaczyło, że było dobre. Jedyny resort, w którym nie było poprawy to ministerstwo spraw wewnętrznych i resort bezpieki. To był jeden z najgorzej pracujących w PRL resortów. Leszek Moczulski dał przykład rozmowy z oficerem Wojska Polskiego z okresu międzywojennego, na temat ministerstwa spraw wewnętrznych. Oficer ten tak skomentował MSW: „Oni skutecznie potrafią tylko robić jedno – mordować ludzi”. Kiedy Służba Bezpieczeństwa straciła szansę mordowania skrytobójczo, to równocześnie straciła najbardziej skuteczne narzędzie i przestała być skuteczna.
W ostatnich latach – kontynuuje Moczulski – przeczytałem wiele akt SB. Bezpieka bawiła się wówczas w zabawę w „złodziei i milicjantów”. Rozbijała spotkania opozycjonistów, łapała osoby które rozdawały ulotki, likwidowała nielegalne drukarnie, zakładała podsłuchy, ustalała kto z kim się spotyka. Te działania SB miały różny skutek. Ani raz, przez wiele lat, nie udało się bezpiece całkowicie sparaliżować, choćby czasowo, wydawania pism drugiego obiegu. Rozbite zebrania np. organizowane były później w innych lokalach. SB miała tylko efekty ilościowe a nie miała efektów jakościowych. Wiedza SB o Solidarności, KPN i pozostałej opozycji była wielka i szczegółowa. Bezpieka o poszczególnych opozycjonistach wiedziała prawie wszystko co jej było potrzebne i mogła to wykorzystać, natomiast nie rozumiała wszystkich procesów Konfederacji.
Leszek Moczulski zadaje pytanie: – Jak oni mogli walczyć z naszymi planami strategicznymi, jeśli nie próbowali ich nawet odczytać? Cokolwiek byśmy powiedzieli, ja naprawdę nie chcę gloryfikować Konfederacji Polski Niepodległej i siebie chwalić, ale to KPN była pierwszą partią, która powiedziała, żądamy niepodległości dla Polski. Ta niepodległość została osiągnięta. Komunizm w Polsce został obalony. Jak sobie później radziliśmy sami z sobą to jest już inna sprawa. Ale z ZSRR i ich eksponatami Konfederacja Polski Niepodległej sobie poradziła. Jeśli KPN poradziła sobie ze Związkiem Radzieckim, to znaczy, że program niepodległościowy, który głosiła Konfederacja był programem realistycznym i trafnym. Dla ZSRR i wielu ortodoksyjnych komunistów w Polsce program niepodległościowy KPN, jeszcze jesienią 1989 r. był niemożliwy do zaakceptowania.
Leszek Moczulski przyznaje: – Mieliśmy przeciwnika, który mógł deptać po piętach i deptał, który mógł nam bez przerwy wrzucać jakieś gryzące insekty za kołnierz, który nas szarpał z każdej strony i mógł nas kaleczyć raz po raz, ale całości nigdy nie ruszył. Przeciwnik nie ruszył Konfederacji nawet kiedy uderzył najmocniej – 13 grudnia 1981 r. Mieliśmy wielką klęskę na własne życzenie – mówi dalej Moczulski – dlatego, że do 13 grudnia nie musiało dojść. Solidarność nie była przygotowana do stanu wojennego, a powinna być, a nie opowiadać sobie nawzajem że, „czerwoni” nie ruszy Solidarności. Niektórzy działacze Solidarności byli zdania, że należy być ostrożnym, bo mogą wejść czołgi radzieckie. I tak było wiadomo, że czołgi radzieckie nie wejdą – zakończył Leszek Moczulski.
Po wystąpieniu Leszka Moczulskiego rozpoczęła się debata, którą prowadził znany dziennikarz Rafał Ziemkiewicz. W pierwszym panelu wzięli udział Leszek Moczulski, Kornel Morawiecki i Dariusz Wójclk.
Redaktor Ziemkiewicz podziękował organizatorom konferencji za zaproszenie go do prowadzenia debaty: – Jest to dla mnie wielki zaszczyt prowadzić panel dyskusyjny poświęcony 30 rocznicy powstania pierwszej niepodległościowej partii politycznej, Konfederacji Polski Niepodległej, tym bardziej, że uczestniczą w nim dwaj legendarni przywódcy antykomunistyczni i niepodległościowi. Rafał Ziemkiewicz przypomniał, że jest to pierwsza dyskusja współzałożyciela Konfederacji Polski Niepodległej oraz współzałożyciela Solidarności Walczącej.
Prowadzący zadał pytania Leszkowi Moczulskiemu i Kornelowi Morawieckiemu. Leszka Moczulskigo zapytał o to jaka była relacja Solidarności Walczącej z Konfederacją Polski Niepodległej. Natomiast Kornela Morawieckiego o to czy Solidarność Walcząca realizowała hasło, które głosiła Konfederacja Polski Niepodległej czyli niepodległość Polski.
W odpowiedzi Moczulski powiedział m.in. – Zdaniem przywódców KPN, im bardziej ruch społeczny Solidarność był masowy tym lepiej. Im bardziej program Solidarności umiarkowany, tym bardziej masowy ruch społeczny. Cele NSZZ Solidarność nie były wygórowane, ale liczyła się jego masowość. Natomiast celem Konfederacji nie było ingerowanie w związek zawodowy Solidarność i wciąganie działaczy związkowych do KPN.
Morawiecki zanim odpowiedział na pytanie, podzielił się, jak to nazwał, miłą wiadomością. Powiedział, iż działaczom Solidarności Walczącej jest bardzo miło, że jednej z sal w gmachu Uniwersytetu Śląskiego będzie nadane imię śp. Sławomira Bugańskiego. Jest to współzałożyciel Solidarności Walczącej w Katowicach, pracownik UŚ, wyrzucony z pracy za działalność w SW. Do pracy na UŚ przywrócono go dopiero w 1991 r.
Kornel Morawiecki mocno zaakcentował: – 30. rocznica powstania Konfederacji Polski Niepodległej powinna być uhonorowana przez prezydenta i premiera. Powstanie KPN było ważnym wydarzeniem dla całego społeczeństwa Polskiego.
Ustosunkowując się do pytania Morawiecki przypomniał, że w 1979 r. po agresji ZSRR na Afganistan, a był wówczas redaktorem Biuletynu Dolnośląskiego, szukał wsparcia w KOR, ROPCiO oraz KPN. Przyjechał wówczas do mieszkania Leszka Moczulskiego i tego wsparcia nie otrzymał. Konfederacja Polski Niepodległej nie była siłą realną tylko siłą symboliczną a urosła w siłę dopiero po powstaniu Solidarności. Morawiecki mówił dalej: – Dwa słowa, które nas wówczas niosły to Solidarność i Niepodległość. Mówca odniósł się również do aresztowania przywódców KPN w 1980 r. – To był dla nas dramat, staraliśmy się zaszczepić poczucie krzywdy, ale to było trudne.
Kornel Morawiecki zwrócił się bezpośrednio do Moczulskiego z dwiema uwagami: – Leszku, dlaczego kiedy przebywałeś na przepustce z więzienia, w drugim dniu stanu wojennego wróciłeś do celi? – Druga uwaga dotyczyła okrągłego stołu. Zdaniem Morawieckiego, Leszek Moczulski popierał ideę okrągłego stołu.
W odpowiedzi Leszek Moczulski nawiązał do pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II. podczas mszy świętej na Placu Zwycięstwa były dwa transparenty jeden grupy Morawieckiego – „Wiara i Niepodległość” a drugi ROPCiO – „Wolność i Niepodległość”.
Natomiast odpowiadając już na pierwsze pytanie, Moczulski powiedział m.in.: 11 grudnia został wypuszczony na przepustkę. W nocy z 12 na 13 grudnia udał się na Śląsk do żony, która przebywała wówczas w szpitalu po wyczerpującej głodówce i tam zastał go stan wojenny. On i Konfederacja byli przekonani, że Solidarność jest przygotowana do stanu wojennego. Konfederacja przypuszczała, że będzie on wprowadzony 13 lub 20 grudnia. Została o tym uprzedzona Solidarność, a jej przywódcy byli wówczas w Gdańsku na posiedzeniu Komisji Krajowej. Miał dwie możliwości: zejść do podziemia lub wrócić do więzienia. Pozostali przywódcy KPN byli dalej w więzieniu. Dla Moczulskiego był to problem moralny: czy ma zostać na wolności i zakonspirować się, czy ma skorzystać z okazji, jaką dała mu choroba żony, aby nie wrócić do więzienia. Dla Moczulskiego ważny był drugi aspekt – polityczny. Dzisiaj przyznaje, że mógł zejść do podziemia, ale pod warunkiem, że będzie mógł organizować pracę konspiracyjną. – Byłem przekonany i dałbym sobie rękę odciąć, że Solidarność ma przygotowane podziemne kierownictwo. Przyznał także: – nie miałem kontaktu z kierownictwem Solidarności, bo od września 1980 r. byłem w więzieniu, z pięciotygodniową przerwą latem 1981 r. Pomyślałem wówczas, że mogę zacząć coś robić, ale będą wtedy dwa niezależne od siebie ośrodki kierownicze i to będzie wadliwe – przyznał Moczulski. Mówca przypomniał, jak to było w ramach Armii Krajowej. Istniała wtedy konspiracyjna grupa piłsudczykowska, którą dobrze znał, gdyż miał kontakt z osobami, którzy ją tworzyli m.in. z pułkownikiem Józefem Szostakiem, który opowiadał Moczulskiemu, że piłsudczycy nie mieli zaufania do gen. Władysława Sikorskiego, ale w czasie wojny, byli zdania, że kierownictwo może być tylko jedno. I to przesądziło. Leszek Moczulski przyznał, że najtrudniejszą decyzją jaką wówczas miał podjąć był powrót do więzienia.
Powrót z Katowic do Warszawy, a następnie do sądu był dla Moczulskiego trudny. 14 grudnia 1981 r. odbyło się posiedzenie sądu. Moczulski mówi: – Złożyłem protest przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego i zapowiedziałem, że sprawcy tego czynu zostaną w wolnej Polsce ukarani, lecz do dzisiaj się to nie stało. Po rozprawie z adwokatem udałem się do sądowego bufetu wypić kawę. Tam zrobiło się wkrótce niebiesko od milicjantów. Zostałem aresztowany i trafiłem do sieczkarni. Pijani milicjanci chcieli mnie powiesić na kracie. Uratowała mnie bezpieka. Wielokrotnie zastanawiałem się później, czy zrobiłem dobrze, że wróciłem do więzienia. Gdybym wiedział, że Solidarność nie jest przygotowana na wprowadzenie stanu wojennego, to zszedł bym do podziemia.
Odpowiadając na drugie pytanie dotyczące okrągłego stołu Leszek Moczulski powiedział m.in. – Okrągły stół był złym rozwiązaniem, ale nie dlatego, że nie należało rozmawiać z ówczesną władzą. – Mówca przyznał, że należało rozmawiać, ponieważ lepiej przejmować władzę bez rozlewu krwi, niż krwawo. Moczulski powołał się na Bismarcka, który powiedział, że „polityka to sztuka osiągania tego co realne”. W polityce bardzo często bywa tak, że najlepsze rozwiązania bywają mało realne. Idee, którymi kierowała się Solidarność były dla Moczulskiego programem minimum. Leszek Moczulski przyznał, że zdawał sobie sprawę z tego, że okrągły stół przybliża niepodległość Polski, choć dzieje się to o wiele za wolno. – Chciałem, aby to się zakończyło sukcesem – mówi dalej Moczulski – odbudową Solidarności i wolnymi wyborami. Krok po kroku należało iść do przodu, natomiast Konfederacja Polski Niepodległej eskalowała żądania. Kiedy osoby z Komitetów Obywatelskich, takie jak Bronisław Geremek czy Tadeusz Mazowiecki zwrócili się do nas, to powiedziałem im, że nawet gdy zażądają dwa razy więcej, to będzie i tak za mało. Ale mimo to mogliśmy zapewnić im parasol ochronny. Konfederacja nie chciała sama uczestniczyć w okrągłym stole. Gdyby chciała, to by uczestniczyła, a przecież nie wzięła udziału w tych rozmowach.
Dalej Leszek Moczulski przedstawił ocenę sytuacji międzynarodowej w drugiej połowie lat 80. Przypomniał, że w 1987 r. przebywał w Wielkiej Brytanii, Francji i USA. W Stanach Zjednoczonych spotkał się z wieloma politykami amerykańskimi i Polonią. Został przyjęty przez ówczesnego wiceprezydenta George’a Busha. Wszyscy zachodni politycy, uważali, że Polsce trzeba udzielić maksymalnej pomocy, ale równocześnie przekonywali: – „będziecie mieli Solidarność, ale Związek Radziecki to Związek Radziecki”. Leszek Moczulski przypomniał jedną z rozmów z Janem Nowak-Jeziorańskim, który powiedział: – „Panie Leszku pan musi sobie zdawać sprawę: albo Rosja, albo Niemcy. Tak było zawsze”.
Kornel Morawiecki tę wypowiedź skomentował słowami: – „Potwierdzam, taka była linia Zachodu”. Bardzo podobny komentarz przedstawił Rafała Ziemkiewicza: – „Do dzisiaj ta linia w polityce Zachodu obowiązuje”.
Trzecim uczestnikiem panelu był Dariusz Wójcik, który powiedział: – założeniem Konfederacji Polski Niepodległej nie było przejmowanie ani Solidarności ani Niezależnego Zrzeszenia Studentów a mimo to w odbudowę Solidarności oraz NZS włączyła się Konfederacja. Zgodnie z założeniami Rewolucji bez rewolucji, celem Konfederacji było budowanie Polskiego systemu politycznego.
Dariusz Wójcik przypomniał spotkanie trzech znanych polityków bardzo popularnych na przełomie lat 1989/1990. Na spotkanie ze studentami do Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego przybyli: Zbigniew Bujak, Bronisław Geremek i Zbigniew Brzeziński. Każdy z nich mówił, że może się uda odbudować Solidarność, a później być może i Niezależne Zrzeszenie Studentów. Z sali od działaczy KPN padały pytania: a co z niepodległością Polski? Jedynie Bujak odpowiedział że, jeśli osiągniemy planowane cele to będziemy myśleć o niepodległości. Natomiast Geremek i Brzeziński odpowiedzieli, „Przestańcie chodzić z głowami w chmurach, bo następne 50 lat jest zdeterminowane”. Zostali wygwizdani przez działaczy Konfederacji Polski Niepodległej i zebranych na sali studentów.
Część druga konferencji.
Drugą część konferencji naukowej organizatorzy poświęcili działalności Konfederacji Polski Niepodległej na Górnym Śląsku. Na początku zaprezentowany został 40 minutowy film dokumentalny p.t. Konfederacja Polski Niepodległej – krótka historia rewolucji bez rewolucji. Realizatorem filmu jest Bartłomiej Bandoła, który przygotował go specjalnie na konferencję naukową poświęconą 30. rocznicy powstania Konfederacji Polski Niepodległej. Film poświęcony jest działalności V Obszaru KPN, który obejmował całe terytorium Śląska.
W filmie oprócz legendarnego przywódcy KPN Leszka Moczulskiego wystąpili działacze Konfederacji ze Śląska w tym Teresa Baranowska, dzięki której powstała struktura na tym terenie i V Obszar KPN obejmujący cały Śląsk. W filmie występowali również Barbara Czyż, która najpierw trafiła do Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania w Mysłowicach, a następnie do Konfederacji Polski Niepodległej oraz Adam Słomka szef V Obszaru KPN od 1984 r.
Leszek Moczulski powiedział m.in., że władze PRL załamały się po dojściu fali strajkowej na Śląsk. W chwili zwalniania Moczulskiego z więzienia, tuż po podpisaniu porozumienia w Gdańsku, w rozmowie z naczelnikiem więzienia Moczulski zapytał – „co Gdańsk was dobił – na co naczelnik więzienia odpowiedział – nie Gdańsk, Śląsk nas dobił”.
Teresa Baranowska opowiadała o tym jak szukała kontaktów z kimś z Konfederacji Polski Niepodległej. W tym celu udała się do Gdańska. Tam spotkała się z Niną Milewską, która zaprzysięgła Baranowską. I tak rozpoczęła się działalność Baranowskiej w KPN, która działała również w KOWzaP. Równocześnie pracowała zawodowo w szkole jako nauczyciel, a po powstaniu Solidarności w śląskim Zarządzie Regionu Solidarności.
Barbara Czyż mówiła o działalności w Komitecie Obrony Więzionych za Przekonania w Mysłowicach i o późniejszej działalności w KOWzaP na cały V Obszar KPN. Mówiła także o tym jak została internowana i o trudnych chwilach z dala od rodziny.
Adam Słomka skupił się raczej na sprawach ogólnych w Konfederacji Polski Niepodległej i Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Pierwsze kontakty miał już jako uczeń Liceum Ogólnokształcącego, roznosił ulotki.
W filmie była też relacja pracowników Instytutu Pamięci Narodowej Odział w Katowicach dra Ryszarda Mozgola i Krzysztofa Łojana, którzy zajmują się tematyką Konfederacji Polski Niepodległej w katowickim IPN.
Dr Ryszard Mozgol mówił o działalności śląskiego oddziału KOWzaP. Skupił się na głodówce w hotelu robotniczym Huty Baildon w Katowicach, w której brała udział żona Leszka Moczulskiego, Maria.
Krzysztof Łojan krótko przedstawił działalność Konfederacji Polski Niepodległej na Śląsku w latach 1981–1989.
Kolejnym punktem drugiej części konferencji był referat pracownika IPN Oddział Katowice Krzysztofa Łojana, pt. Konfederacja Polski Niepodległej na Śląsku i w Zagłębiu. Referent omówił działalność Konfederacji na Śląsku w latach 1981–1989. KPN na Śląsku rozwinęła się nieco później mimo, że z Katowic było dwóch członków założycieli działaczy Wolnych Związków Zawodowych Józef Bal i Roman Kściuczek, (w oficjalnych dokumentach podaje się również Stanisława Tora). Powstanie KPN w Katowicach i błyskawiczne jej rozwinięcie na cały Śląsku nastąpiło w 1981 roku dzięki Teresie Baranowskiej. Największy cios ówczesnej władzy zadał Śląsk i Zagłębie, przystępując do strajku w sierpniu 1980 roku. Ówczesne przywództwo PZPR i PRL to osoby wywodzące się ze Śląska. Na Śląsku było największe skupisko robotnicze, ale również na Śląsku było największe skupisko członków PZPR w śród robotników. W śląskich zakładach pracy istniały nawet kilku dziesięcioosobowe grupy działania Konfederacji Polski Niepodległej. Krzysztof Łojan kończąc stwierdził – Śląsk i Zagłębie, które PZPR i PRL uważały za mocny fundament władzy komunistycznej zawiodły.
Następnym punktem drugiej części konferencji był panel dyskusyjny prowadzony przez znanego opozycjonistę nie tylko na Śląsku, ale przede wszystkim działacza Niezależnego Zrzeszenia Studentów w okresie stanu wojennego Przemysława Miśkiewicza – przewodniczącego Stowarzyszenia „Pokolenie”. W panelu udział wzięli śląscy działacze KPN z różnych okresów, począwszy od jej powstania w Katowicach i na Śląsku od 1981 r.
W odróżnieniu od filmu i referatu panel miał mieć charakter wspomnieniowy. Prowadzący panel Miśkiewicz zadał wszystkim uczestnikom pytanie kiedy i w jakich okolicznościach wstąpili do Konfederacji Polski Niepodległej.
Teresa Baranowska – do KPN trafiła przez Gdańsk, (było to również przedstawione na filmie). Baranowska wspominała – udała się do Gdańska aby spotkać się z Niną Milweską i nawiązać z nią kontakt – Milewaka mnie zaprzysiężyła, bo takie były wówczas wymogi. Po powrocie do Katowic rozpoczęłam organizowanie struktury najpierw w Katowicach, a później rozeszło się to na cały Śląsk. Teresa Baranowska bardzo mile wspominała spotkania z robotnikami członkami bądź sympatykami KPN w hotelu robotniczym Huty Baildon.
Barbara Czyż – swoją jawną działalność opozycyjną rozpoczęła w Komitecie Obrony Więzionych za Przekonania w Mysłowicach, ponieważ problem więźniów politycznych był jej bliski. Nieco później wstąpiła do Konfederacji Polski Niepodległej. Barbara Czyż wspominała o internowaniu, o rozłące z dziećmi i mężem. Mówiła również o manifestacjach, które współorganizowała KPN. Skupiła się szczególnie na manifestacji, która odbyła się w dniu 3 grudnia 1989 r. przed kopalnią „Wujek” w Katowicach. Tego dnia przed pomnik zamordowanych górników przyjechał winy tej śmierci i współodpowiedzialny Wojciech Jaruzelski. Współorganizatorami manifestacji, oprócz KPN było również Solidarność Walcząca oraz Niezależne Zrzeszenie Studentów. Manifestacja odbyła się pod hasłami: „Niema wolności bez Solidarności”, „Precz a Jaruzelskim” i „Naszym celem Niepodległość”.
Adam Słomka – wspominał pierwszy kontakt z KPN, kiedy jako uczeń szkoły średniej kolportował ulotki Konfederacji. Wspominał również o działalności w KPN w latach 80. i kontaktach z działaczami NZS.
Większą część swojej wypowiedzi Słomka mówił nie na temat. Zachowywał się tak jakby to on był jedynym organizatorem tej konferencji. Oczywiście Słomka nie miał nic wspólnego z jej organizowaniem i przygotowaniem. Nie wspomniał natomiast o brutalnym rozłamie w KPN, którego dokonał ze śląską grupą w 1996 r.
Krzysztof Laga przypomniał, że wstąpił do Konfederacji w 1985 r. kiedy to w jego szranki wstępowali inni reprezentanci młodego pokolenia. Laga bardzo blisko współpracował ze Słomką i również działał w NZS. W czasie konferencji przypomniał niedawną rozmowę z Tomaszem Karwowskim: – Mile wspominaliśmy czasy jak działaliśmy w Konfederacji Polski Niepodległej. – Z pewnością chodziło mu o działalność sprzed rozłamu wiosną 1996 r. Po rozłamie, A. Słomka, K. Laga i T. Karwowski zostali wyrzuceni z Konfederacji Polski Niepodległej. Później rozrabiali w ramach Akcji Wyborczej Solidarność.
Jarosław Wartak (do KPN wstąpił dopiero w 1989 r.) w swoim wystąpieniu skupił się głównie na kampanii wyborczej w pierwszych w pełni wolnych wyborach w 1991 r. Z polityki się wyłączył. Obecnie jest dyrektorem Liceum Sztuk Plastycznych w Dąbrowie Górniczej.
Zbigniew Ciechomski, który działalność w Konfederacji rozpoczął w 1990 r. na Śląsku Cieszyńskim mówił o organizowaniu struktur KPN na ziemi cieszyńskiej i wydawaniu pisma regionalnego Konfederat Cieszyński.
Na zakończenie głos zabrał przewodniczący odrodzonej Konfederacji Polski Niepodległej Władysław Borowiec. Wystąpienie to było odpowiedzią na drugą część wypowiedzi Adama Słomki w panelu dyskusyjnym.
Organizatorami konferencji naukowej poświęconej 30. powstania Konfederacji Polski Niepodległej byli: Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Katowicach, Stowarzyszenie „Pokolenie”, oraz odrodzona Konfederacja Polski Niepodległej. Ta Konfederacja, która była zniszczona i zdeptana przez niektórych. Myśmy tę Konfederację podnieśli z błota. Należałoby kiedyś zorganizować konferencję naukową poświęconą niszczeniu Konfederacji Polski Niepodległej. Należałoby również rozliczyć się z przeszłością.
Na zakończenie członkowie naczelnych władz Konfederacji Polski Niepodległej podziękowali dyrektorowi Instytutu Pamięci Narodowej (oddział w Katowicach) dr Andrzejowi Drogoniowi oraz Przewodniczącemu Stowarzyszeni Pokolenie Przemysławowi Miśkiewiczowi za zorganizowanie konferencji naukowej poświęconej 30. rocznicy powstania Konfederacji Polski Niepodległej.
Tekst opracował Władysław Borowiec









